teledysk ślubny- https://www.youtube.com/watch?v=1BURyKshP6c&t=3sdance mix- https://www.youtube.com/watch?v=M-l8MYUL26o Poniżej przedstawiamy top 10 polskich piosenek na pierwszy taniec: Reklama. Wyglądasz tak pięknie – Sobel. A Ty Bądź – Luka Rosi (The Dziemians) Nic dwa razy – Sanah. Kiedy tylko spojrzę – Sylwia Grzeszczak. Tak wiele znaczysz – Marcin Kłosowski. Przetańczyć z Tobą chcę – Anna Jantar. Jeżeli Twoje wesele jest coraz bliżej, a Ty martwisz się o swój pierwszy taniec weselny i myślisz, że masz dwie lewe nogi – nie bój się. Przygotujemy odpowiedni dla Ciebie pierwszy taniec, dzięki któremu poczujesz się pewnie na parkiecie, zaskoczysz przyjaciół i rodzinę i swobodnie przetańczysz całą noc w tym wielkim dla Ciebie dniu. Zapraszam również na fanpage żeby zobaczyć jeszcze więcej! :)https://www.facebook.com/karolszymonikpasjadotanca/ Naucz się tej choreografii razem z nami. Instruktaż krok po kroku znajduje się pod linkiem:https://www.aga-weddingdance.pl/produkt/the-contours-do-you-love-m Macie pomysł na pierwszy taniec, ale nie wiecie jak go zrealizować?Nie macie pomysłu i potrzebujecie pomocy? Oferujemy pakiet 5 lekcji indywidualnych dla prz Upload, livestream, and create your own videos, all in HD. This is "Pierwszy taniec Dagmara & Artur" by ITway on Vimeo, the home for high quality videos and the people who love them. Pierwszy Taniec weselny tylko we dwoje? Nie tym razem! Zobacz co wymyśliła Para Młoda i ich goście weselni. Zabawa dla kilku osób. I Want Your Love – Madonna. 3. The Way You Make Me Feel – Michael Jackson. 4. Justify My Love – Whitney Houston. 5. The Way You Look Tonight – Frank Sinatra. Jest wiele pięknych piosenek na pierwszy taniec, ale te są najbardziej popularne i piękne. Więc jeśli planujesz swój ślub i nie wiesz jaką piosenkę wybrać na pierwszy Pierwszy taniec online - kurs tańca przez Internet.Gotowe choreografie weselne oraz choreografie do wybranej piosenki na zamówienie. Więcej informacji: http: nt533js. Gorzka wódka, oczepiny i przyśpiewki? Dla jednych tradycje, które warto kultywować. Dla innych zbędne zwyczaje na kanwie z zabobonów. Bez względu na to, po której stronie barykady jesteśmy, powinniśmy znać polskie tradycje weselne i zwyczaje ślubne. Przed nami zbiór najciekawszych z nich! Choć polskie wesela różnią się od siebie coraz bardziej, nadal można znaleźć w nich wspólny mianownik. Bo mimo że inspirujemy się trendami i próbujemy wyróżnić się na tle innych par młodych, to nadal bazą wszystkich wesel są staropolskie tradycje ślubne i weselne. Trudno zorganizować udane polskie wesele bez przynajmniej kilku z nich. Często jednak sięgamy po nie intuicyjnie, nie zastanawiając się nad ich pochodzeniem i znaczeniem. Czas to zmienić i poznać najpopularniejsze polskie tradycje ślubno-weselne – bez względu na to, czy zamierzamy wykorzystać je na swoim weselu, czy niekoniecznie. Pamiętając przy tym, że niektóre z nich pojawiają się już w trakcie przygotowań do ślubu i wesela, na długo przed tym ważnym dniem. Zwyczaje rozpoczynające tradycyjne przygotowania do ślubu Oświadczyny Można przyjąć, że zgodnie z tradycją oświadczyny były wstępem do zaręczyn. Traktowano je jako deklarację poważnych zamiarów wobec panny. Kandydat na przyszłego męża odwiedzał jej rodzinny dom i oficjalnie prosił jej rodziców o zgodę na zaręczyny. Co ciekawe, zawarcie małżeństwa bez oświadczyn i uzyskania takiej zgody było kiedyś niemożliwe. Kiedy wybranek poprosił już o rękę panny i dostał zgodę jej rodziców, następowały zaręczyny. Dziś mężczyźni oświadczają się raczej swojej ukochanej i to właśnie moment zadania tego ważnego pytania uznaje się za oświadczyny. Zaręczyny Często bywają mylone z oświadczynami. Uznajemy za nie deklarację przyszłego pana młodego, podczas gdy zaręczyny następują tuż po niej. To moment zaraz po oświadczynach, w którym przyszła panna młoda wyraża zgodę na małżeństwo, a kawaler wkłada na jej palec symboliczny pierścionek. Oficjalnie to właśnie zaręczyny (a nie oświadczyny) uznaje się za początek narzeczeństwa, choć obie te tradycje ślubne dziś się nieco rozmyły. Zmówiny Organizuje je prawie każda para. Mało która z nich wie jednak, że to dawna polska tradycja przedślubna. Czym są zmówiny? To nic innego jak spotkanie rodziców pary młodej przed weselem. Odbywa się z reguły tuż po zaręczynach. Głównie po to, aby ustalić, jak będzie przebiegała organizacja wesela i jego finansowanie. Choć bardzo często to właśnie zmówiny są pierwszą okazją do tego, aby rodzice pary młodej mogli się poznać. Popularne zwyczaje przedślubne z różnych regionów Polski Paradny kołacz Ślubne zwyczaje dotyczą nie tylko tego jednego, ważnego dnia. Niektóre z nich, jak rozdawanie kołacza, zaczynają się już tydzień lub dwa przed ślubem. Tradycja, która w niektórych regionach nosi nazwę „paradnego kołacza”, polega na obdarowywaniu tego typu ciastem rodziny i sąsiadów. Czasami robią to rodzice pary młodej, a czasami sami młodzi. Jeśli kołacz jest paradny, to są oni poprzebierani za różne postacie np. księdza, zakonnicę lub właśnie pannę młodą. Kołacz z serem lub makiem czasami zastępują pączki lub tzw. „biedakołocz” z samą posypką lub jabłkami. Każda obdarowana osobna dostaje paczkę z dwoma kawałkami ciastka, gałązką mirtu i kartką z wypisanym wierszykiem. Polterabend, czyli „trzaskanie” Kolejna tradycja przedślubna to tzw. polterabend (nazywany też: purtelam, polter, pulter, „trzaskanie”, trzaskanie garów, trzaskanie szkła). Praktykowany jest w trzech regionach: na Pomorzu, Śląsku i w Wielkopolsce, choć oryginalnie pochodzi z Niemiec. Na czym polega ten zwyczaj? Pierwotnie dzień przed weselem, a dziś zazwyczaj tydzień wcześniej rodzina i zaproszeni goście gromadzą się pod domem panny młodej, żeby… potłuc szkło lub porcelanę dla pomylności, szczęścia i ochrony nowożeńców przed złymi mocami. Tłucze się z reguły talerze, butelki lub inne elementy zastawy. Co ważne, to młodzi muszą posprzątać potłuczone przed domem szkło, a następnie poczęstować biesiadników jedzeniem i alkoholem. Plecenie korony Kolejny zwyczaj, który znany jest tylko parom młodym z kilku regionów Polski, to tzw. „korona”. Prawdopodobnie jest to przekształcony zwyczaj plecenia wianka ślubnego dla panny młodej. Koronę plecie się z reguły w czwartek lub piątek przed ślubem. Zgodnie z tradycją robiły to wszystkie panny ze wsi (nie tylko zaproszone na ślub), ale dziś powoli odchodzi się od tego i do plecenia zaprasza się wszystkich znajomych. Koronę na drzwi lub bramę plecie się ze świeżej jedliny, tworząc z niej długi zielony sznur. Czasami przyozdabia się ją kwiatami, balony, wstążkami lub ozdobami z bibuły. Po upleceniu korony i udekorowaniu nią wejścia do domu lub na podwórko uczestnicy zapraszani są na poczęstunek. Przedślubne gąski W niektórych polskich wsiach, zwłaszcza na Podlasiu, kultywuje się tzw. „gąski”. Jest to zwyczaj polegający na tym, że dzień przed ślubem domy pana młodego i panny młodej odwiedzane są przez miejscowe dzieci. Przyszli małżonkowie mają z okazji ślubu obdarować je słodyczami. Najciekawsze polskie tradycje i zwyczaje w dniu ślubu Wyprowadziny W dniu ślubu, gdy pan młody wyszykuje się już w swoim domu rodzinnym, następują wyprowadziny. To tradycja ślubna, która ma symbolizować wzbranianie się kawalera przed ożenkiem. I mimo że dziś panowie raczej świadomie decydują się na ślub, to i tak w wielu regionach Polski wyprowadzani są z domu przez druhny panny młodej lub dwie panienki, które niekoniecznie są druhnami (siostry, koleżanki, sąsiadki). To one oddają pana młodego w ręce przyszłej żony. Wykupiny Znane też jako: wywodziny. To tradycja ślubna znana już parę wieków temu. Niegdyś oznaczało dosłownie wykupienie przez pana młodego swojej przyszłej żony. Dziś ma już tylko charakter symboliczny. Wykupiny znane są i kultywowane w wielu regionach Polski. Mają miejsce po przyjeździe pana młodego do domu panny młodej. Musi on wykupić wybrankę serca, wrzucając do przygotowanego kosza lub składając na ręce druhny pieniądze, słodycze lub wódkę. W niektórych częściach Polski pan młody musi postawić butelkę wódki na każdy róg stołu, w innych odbywa się tradycyjne targowanie. W ten sposób przyszły mąż wywodzi pannę młodą z rodzinnego domu. Wywodziny często kończą się hucznym wyprowadzeniem pana i panny młodej z domu przez orkiestrę. W niektórych regionach Polski to ojciec panny młodej podczas wykupin musi „zapłacić” kawalerowi. Jeśli tego nie zrobi, pan młody zaczyna wbijać w próg domu długi gwóźdź i wbija go do momentu, gdy zapłata (zazwyczaj weselną wódką) będzie satysfakcjonująca. Błogosławieństwo rodziców Po przyjeździe pana młodego, tradycyjnych wykupinach i wręczeniu pannie młodej bukietu najczęściej następuje błogosławieństwo od rodziców. Moment ten z reguły jest najbardziej wzruszającym podczas całego tego dnia, ponieważ symbolizuje wyfrunięcie dzieci z rodzinnego gniazda, które przypieczętowane jest oficjalnym błogosławieństwem od matek i ojców. Oczywiście o błogosławieństwo rodziców w polskiej tradycji ślubnej proszą młodzi. W niektórych regionach podczas tego momentu klęczą oni na prześcieradle, które zgodnie ze zwyczajem miało służyć im w noc poślubną. W niektórych regionach podczas błogosławieństwa rodzice przekazują młodym symboliczne 100/200 zł, aby pieniądze trzymały się ich w małżeństwie. Bardzo często banknot jest wsadzany do buta panny młodej. Bramy weselne Droga do małżeństwa nie jest łatwa, co zgodnie z tradycją mają podkreślić bramy weselne, na Śląsku określane jako „szlogi”. To je para młoda musi pokonać w drodze do kościoła. Dawniej bramę tworzono ze sznurków, kolorowych bibuł i kwiatów, co najczęściej czynili sąsiedzi lub znajomi. Dziś bramę na drodze może postawić każdy, kto chce przeszkodzić w korowodzie wiozącym parę młodą. Coraz częściej też bramy weselne są dużo bardziej kreatywne, towarzyszą im przebieranki i zabawy. Aby młodzi przejechali dalej, muszą zapłacić za przejazd stosowną ilością wódki. Popularne tradycje weselne, czyli zwyczaje na polskich weselach Powitanie chlebem i solą Jedna z najstarszych polskich tradycji ślubnych to powitanie pary młodej chlebem i solą – mają one symbolizować dobrobyt, bezpieczeństwo, zamożność i powodzenie w małżeństwie. W większości przypadków młodych w progu domu weselnego witają chlebem i solą rodzice, a właściwie matki. Zwyczajowo pada wtedy pytanie do panny młodej:– Co wybierasz: chleb, sól czy pana młodego?Na co ona może odpowiedzieć dwojako:– Pana młodego, chleba i soli dorobimy się powoli.– Chleb, sól i pana młodego, żeby pracował na niego. Potem młodzi powinni zjeść po kawałku chleba z solą, a następnie pan młody może przenieść żonę przez próg domu weselnego. Tłuczenie kieliszków Kolejna tradycja weselna jest niejako związana z powitaniem pary młodej. Często bowiem na tacy obok chleba i soli znajdują się dwa kieliszki – jeden z wódką, drugi z wodą. Młodzi muszą wybrać jeden z kieliszków i wypić jego zawartość. Przesąd głosi, że ta osoba, która wybierze i wypije wódkę, będzie rządziła w małżeństwie. Kieliszkami należy rzucić za siebie, aby się rozbiły. I tu pojawia się kolejny przesąd, według którego im więcej kawałków szkła będzie na posadzce, tym więcej szczęścia będzie towarzyszyło młodym. Jeśli któryś z kieliszków nie pięknie, należy dopomóc szczęściu i jak najszybciej zgnieść go obcasem. Dziś zdarza się, że pary przenoszą tłuczenie kieliszków już na salę weselną i robią to po toaście wzniesionym szampanem wraz ze wszystkimi gości. Zasada jest jednak ta sama. Pierwszy taniec Nie ma polskiego wesela bez pierwszego tańca. To element bardzo ważny, ponieważ taniec nowożeńców otwiera oficjalnie zabawę weselną. Według tradycji pierwszy taniec miał pokazać dopasowanie pary młodej – jeśli plątaliby się w tańcu, mogłoby to oznaczać potknięcia w ich przyszłym życiu. Dziś pierwszy taniec traktuje się bardziej jako atrakcję weselną niż tradycję, przygotowując specjalne wystąpienia i układy taneczne. Zbieranie na wózek W trakcie wesela w wielu regionach Polski odbywa się tzw. zbieranie na wózek. Jest to tradycja weselna, która wśród osób nieznających tego zwyczaju budzi czasami kontrowersje. Na czym polega zbieranie na wózek? Para młoda wychodzi na parkiet i rozpoczyna wspólnego walczyka, aby goście weselni mogli podejść i rozpocząć „odbijanego” – panowie tańczą kolejno z panną młodą, a panie z panem młodym. Za taniec trzeba jednak zapłacić do koszyczków (często przypominających dziecięcy wózek), które trzymają świadkowie. Symboliczne kwoty płacone za taniec z nowożeńcami mają być zgodnie ze zwyczajem przekazane na wózek dla ich pierwszego dziecka. Gorzka wódka Staropolskie tradycje weselne bywają dość przaśne i niezręczne, stąd coraz częściej odchodzi się od wielu z nich. Nadal jednak żywo praktykowana jest przez gości tradycja przyśpiewki weselnej, która ma zachęcać nowożeńców do pocałunków. Przy jednym lub kilku z toastów goście śpiewają młodym „Gorzka wódka, gorzka wódka, trzeba ją osłodzić”, na co młodzi muszą odpowiedzieć pocałunkiem, którego długość często „mierzy się” wraz z biesiadnikami, odliczając od dziesięciu. Obgrywka Znana głównie w Małopolsce tradycja weselna to tzw. obgrywka (przez niektórych nazywana też obrigawką lub obigrówką). To jedna z form biesiady za stołami, prowadzona przez drużbę. Po obiedzie podchodzi on wraz z kapelą do każdego gościa, aby wodzirej mógł coś o nim zaśpiewać. Z reguły jest to krótka rymowanka wymyślana na bieżąco. Kapeli i drużbie towarzyszą czasami dwie dodatkowej osoby (jedna z rodziny panny młodej, a druga od pana młodego), które podpowiadają, kto jest kim i co charakterystycznego dla tej osoby można podkreślić w przyśpiewce. Za obgranie czasami goście dają wynagrodzenie w postaci drobnej gotówki wrzucanej do koszyka – zwyczajowo była to suma przekazywana później jako część wynagrodzenia dla grających na weselu. Oczepiny Gdy wybije północ, nadchodzi czas oczepin. To najpopularniejsza tradycja weselna, która kultywowana jest w większości narodów słowiańskich. Dziś wygląda jednak inaczej niż kiedyś. Dawniej oczepiny polegały na wyprowadzeniu panny młodej z sali do osobnego pomieszczenia, w którym zdejmowano jej z głowy panieński wianek, ścinano włosy zaplecione zwykle w okazały warkocz, a następnie wsuwano na głowę tzw. czepiec, symbol małżeństwa. Od niego właśnie wzięła się nazwa oczepin. Aktualnie z tego symbolicznego porzucenia panieństwa robimy element zabawy weselnej. Panna młoda rzuca welonem (czasami wiankiem lub bukietem) za siebie, a łapią go obecne na weselu panny, ponieważ ta, w której ręce wpadnie, ma wyjść za mąż jako pierwsza. Podobnie w przypadku pana młodego – zdejmuje on swoją muchę lub krawat i rzuca za siebie, w kierunku zgromadzonych kawalerów. Podczas oczepin często para młoda ma zasłonięte oczy, aby to los zdecydował, w czyim kierunku polecą ich ślubne atrybuty. Tort weselny Niektórym może się wydawać, że tort weselny to stały element tego dnia, który nie ma za wiele wspólnego z tradycją. Nic bardziej mylnego! Zgodnie z tradycją para młoda miała wypiekać weselny kołacz/korowaj i częstować nim gości. Dziś stawia się raczej na torty zamawiane w cukierniach, na wzór tradycji zachodnich. Symbolika jest jednak taka sama – deserem należy podzielić się z gośćmi, aby podarowana im w ten sposób słodycz wróciła do pary młodej w parze z dostatkiem. Wykradanie butów Panny Młodej Jedna z mniej popularnych, ale ciekawych tradycji weselnych, wzbudza często obawy panien młodych. Chodzi bowiem w niej o to, że podczas zabawy goście wykradają jej buty. Zadaniem świeżo upieczonego męża jest uratowanie żony z opresji i wykupienie butów z rąk weselników. Walutą jest tradycyjnie alkohol. Niektórzy zamiast weselnej kradzieży butów praktykują porwanie Panny Młodej. Goście ukrywają ją przed mężem, który musi odnaleźć i wykupić żonę za stosowną opłatą. Zwyczaje praktykowane po ślubie i zakończeniu wesela Gościniec Niektórym ten zwyczaj weselny znany jest jako gościniec, a inni kojarzą go po prostu jako rozdawanie ciasta gościom, którzy opuszczają wesele. Mimo że coraz częściej na weselach królują inne podziękowania dla gości, to zwyczaj obdarowywania ich ciastem i wódką nadal pozostał i praktykowany jest w niemal całej Polsce. Weselni cyganie Mimo że wesele kończy się wraz z zakończeniem poprawin, to w niektórych częściach Polski temat zaślubin wraca drugiego lub trzeciego dnia. Właśnie wtedy zaproszeni goście „przeprowadzają” młodą lub młodego do domu, w którym będą mieszkać po ślubie. Tradycyjnie było to przeprowadzenie panny młodej z domu rodzinnego do domu jej męża. Dlaczego zwyczaj ten nosi nazwę „cyganie”? Chodzi przede wszystkim o stroje gości weselnych, którzy przebierają się za różne postacie (księdza, lekarza, pannę młodą, pana młodego), wśród których znajduje się cyganka. Z domu zabiera się rzeczy, które mają przydać się w nowym miejscu (garnki, obrazy, czasami meble – w zależności od fantazji gości), a podczas ich symbolicznego przewożenia przez wieś częstuje się mijane osoby ciastem i wódką. Zwieńczeniem jest impreza w miejscu docelowym. wesele góralskie Zakopane, ślub góralski Podhale, ślub góralski, poprawiny góralskie, fotograf ślubny zakopane, fotograf na ślub góralskiGóralskie wesele, to wesele z pompą. Pierwszy raz byłam na takim weselu i wiem, że z wielką chęcią pojadę jeszcze nieraz do Zakopanego na góralski ślub. Muzyka na żywo grana przez zespół góralski i tradycyjne przyśpiewki, to zupełnie inne brzmienie niż obecnie modny Dj. Co różni tradycyjny ślub od góralskiego? Wszystko. Na góralskim weselu zobaczymy dużo koni, dorożek, góralek i górali. Przygotowania do góralskiego ślubu są podzielone na trzy części. Na początku są przygotowania Panny Młodej, której pomagają obrać się druhny ubrane w przepiękne góralskie stroje. Następnie owe druhny jadą do Pana Młodego, gdzie zakładają mu opasek, czyli czerwona wstążka do cuchy, która jest oznaką stanu kawalerskiego. Gdy Pan Młody jest już gotowy wyrusza z druhnami do Panny Młodej, gdzie następuje kolejny góralski obrzęd ślubny czyli zmiana koszuli, którą przygotowała dla swojego przyszłego męża Panna Młoda oraz zmiana wstążki z czerwonej na białą. W tym momencie dopiero kończą się góralskie przygotowania ślubne. Po przygotowaniach następuje błogosławieństwo Pary Młodej przez rodziców, które rozpoczyna się przyśpiewką góralską wyśpiewaną przez górali. Teraz Para Młoda jest gotowa do wyruszenia na ceremonię Młoda wyrusza spod domu do kościoła dorożką wraz z druhnami i rodzicami. Gdy przyjeżdżają na miejsce witają ich goście w strojach góralskich. Wchodzenie do kościoła na ślubie góralskim również równi się od tradycyjnego ślubu. Na początek wchodzi Pan Młody ze swoją mamą i mamą swojej przyszłej żony. Następnie wchodzi Panna Młoda ze swoim tatą. Na końcu wchodzą drużbowie i dróżczki. Ceremonia ślubna na góralskim ślubie nie różni się od ceremonii na tradycyjnym ślubie. Jest po prostu pięknie i romantycznie. Niewinne uśmiechy Panny Młodej do Pana Młodego, zakładanie obrączek i zwieńczenie ślubu, czyli pierwszy pocałunek małżeński. Gdy Para Młoda wychodzi z kościoła drużbowie i druhny czekają na nich przed kościołem, aby zrobić korytarz z rąk pod którym przechodzi Para Młoda. Po zakończeniu obrzędów kościelnych Para Młoda jedzie pięknymi końmi na miejsce góralskie zaczyna się standardowo od obiadu, później Para Młoda odbywa swój Pierwszy Taniec a następnie fotograf porywa Parę Młodą na pamiątkowe zdjęcia na tle gór z drużbami i dróżczkami (druhnami). Tak zwany Plener z Drużyną jest jednym z moich ulubionym elementów wesela góralskiego. Wtedy jest czas na spontaniczne, zabawne oraz romantyczne zdjęcia Pary Młodej oraz Pary młodej z drużbami i druhnami na tle krajobrazu górskiego. Plener z Drużyną, który poniżej zobaczycie został wykonany na Antałówce. Przepiękne miejsce na sesję ślubną w Zakopanem. Po sesji z drużbami i druhnami Para Młoda jedzie z powrotem na wesele i oddaje się zabawie. Góralskie wesele poza tradycyjnymi góralskimi cepowinami nie różni się od tradycyjnego wesela. Weselnicy jak i Para Młoda głośno i radośnie bawią się do białego moim fotoreportażu z góralskiego ślubu zobaczycie kilka zdjęć z poprawin góralskich. Pani Młoda była wtedy ubrana w tradycyjną suknię ślubną a Pan Młody w garnitur. Drużby i druhny były ubrane w piękne nowoczesne suknie zamiast tradycyjnych góralskich strojów. Wtedy też mieliśmy czas na bardziej tradycyjne zdjęcia ślubne, czyli poszliśmy na szybki plener ślubny pod altankę przy budynku wesela. Poprawiny Moniki i Mateusza zakończyły romantyczne zdjęcia grupowe z sztucznymi ogniami i kolorowymi flarami dymnymi, które ułożyły się za Parą Młodą w zobaczycie jak wyglądał ślub i wesele góralskie Moniki i ślubu: Kościół Miłosierdzia Bożego w ZakopanemMiejsce wesela: Kraina Smaku, ZakopaneZapraszam do oglądania! Carol MarinelliWeselny taniecTłumaczenie:Barbara BryłaROZDZIAŁ PIERWSZYGabi Deramo nigdy nie była druhną, a cóż dopiero panną młodą. Ale śluby były całym jej życiem i myślała o nich całymi dniami. Od niepamiętnych była mała dziewczynka nieustannie ustawiała swoje lalki w procesję ślubną. Kiedyś rozsypała na nie dwie torby cukru i jedną torbę mąki, żeby uzyskać efekt ślubu zimą, czym doprowadziła matkę do furii. Matka, Carmel, krzyczała na nią, że buja w nie powiedziała jej jednak, że ilekroć urządzała ślub swoim lalkom, to myślała o ślubie swojej matki. Miała nadzieję, że ta zabawa w czarodziejski sposób ściągnie tu jej ojca i sprawi, że czas się cofnie i ojciec nie porzuci ciężarnej nikt jeszcze dotąd nawet nie pocałował, ale jako asystentka organizatorki ślubów odgrywała ważną rolę w wielu romantycznych eskapadach. O tym samym śniła niemal każdej nocy. O przygodzie z siedziała, przeglądając listę zadań w swoim tablecie, i owijając na palcu pasmo długich czarnych włosów, próbowała wymyślić, jak szybko zorganizować od zera wystawny ślub zimą w przyszła panna młoda, wyszła z przymierzalni w trzeciej z kolei sukni. Suknia zupełnie do Mony nie pasowała, stare koronki nadawały jej oliwkowej karnacji ziemisty odcień, a ciężka tkanina przytłaczała jej smukłą figurę. I co myślisz? – Mona spytała Gabi, okręcając się przed wiedziała, jak radzić sobie z panną młodą w źle dobranej sukni.– A co ty sądzisz, Mona?– Sama nie wiem. – Mona westchnęła. – Chyba mi się podoba.– Więc to nie jest suknia dla ciebie – powiedziała Gabi. – Bo musisz nią być nie posłuchała rady właścicielki butiku i kompletnie zlekceważyła propozycję Gabi, by włożyć śnieżnobiałą, prostą suknię z delikatnym haftem. Nawet jej nie przymierzyła. Panny młode często lekceważyły sugestie Gabi, patrząc na nią przez pryzmat bujnych kształtów i źle dobranej ciemnej garsonki, którą kazała jej nosić lubiła modę i znała się na niej doskonale. Miała talent w dobieraniu strojów, podkreślających atuty sylwetki danej kobiety. A suknie ślubne były jej oczkiem w głowie. Była na bieżąco z aktualnymi trendami i umiała trafnie ocenić, co się przyjmie w danym dalej nie mogła się zdecydować. A to musiało być załatwione dzisiaj! Bernadetta była właśnie na urlopie i wszystko spadło na Gabi. Jak zwykle. Im większy był budżet i im trudniejsze zadanie, tym bardziej było prawdopodobne, że zostanie zlecone był spokojny okres między świętami i Nowym Rokiem. Butik z sukniami ślubnymi był tego dnia nieczynny, ale Gabi, wykorzystując swoje kontakty, zadzwoniła do jego właścicielki Rosy z prośbą o przysługę. Sklep otworzono specjalnie dla nich. Rosa ich nie poganiała, ale spieszyły się na spotkanie z Marianną, koordynatorką przyjęć w hotelu Grande Lucia o czwartej.– Może przymierzysz suknię proponowaną przez Gabi – odezwała się Fleur, matka pana było trochę dziwne. Zwykle taka wyprawa odbywała się w towarzystwie matki panny młodej albo jej siostry czy przyjaciółek. Wyglądało jednak na to, że właśnie Fleur miała tu najwięcej do powiedzenia. Fleur była Angielką, więc Gabi i Mona z grzeczności nie rozmawiały po włosku. Tak, czekał ją długi, męczący dzień. A jutro miały tu wrócić z druhnami!Niechętnie, bardzo niechętnie Mona zgodziła się włożyć suknię zaproponowaną przez Gabi i zniknęła w odrzuconą suknię Rosa dostrzegła, że Gabi zerka na jeszcze inną kreację. Srebrzysto-szarą, elegancką i prostą, w większym rozmiarze. Luksusowa tkanina pięknie się układała. Rosa była naprawdę utalentowaną krawcową.– Pasowałaby ci – powiedziała Rosa.– Wątpię. – Gabi westchnęła tęsknie. – Ale jest piękna.– Ktoś zrezygnował z zamówienia. Przymierz ją.– Jestem w pracy. – Gabi potrząsnęła głową. – A zresztą, kiedy miałabym w niej chodzić?To pytanie pozostało bez odpowiedzi, bo kotara się rozsunęła i z przymierzalni wyszła uśmiechnięta Mona.– Och, Mona – zawołała Gabi. Suknia była idealna. Podkreślała smukłą sylwetkę Mony, a ostra biel stanowiła doskonałe tło dla jej ciemnej karnacji.– Gdyby posłuchała cię od razu – mruknęła Fleur. – Spóźnimy się do hotelu.– Wszystko jest załatwione – zapewniła ją Gabi, sprawdzając swoją listę na tablecie. – Trzymamy się planu. – Jeśli wybór sukni uznajemy za zamknięty, to wszystko inne powinno potoczyć się została zdjęta, ale daty przymiarek wymagały jeszcze potwierdzenia. Gabi zapewniła Rosę, że zadzwoni do niej natychmiast, jak tylko termin ślubu zostanie dokładnie ustalony. Wsiadły do samochodu i jechały ulicami Rzymu w stronę hotelu Grande Lucia. Mona znowu grymasiła.– Byłam na ślubie w Grande Lucia kilka lat temu i hotel miał taki… – Mona zająknęła się, szukając odpowiedniego słowa – smutny wygląd.– Teraz już nie ma – odparła Gabi. – Zmienił się właściciel, a Alim… – teraz to Gabi się zająknęła. – Od kilku lat właścicielem hotelu jest Alim i przeprowadził remont, po którym hotel wygląda wspaniale. – Wymawiając jego imię Alima tylko czasami, ale dużo o nim myślała. Ich ścieżki rzadko się krzyżowały, ale jeśli Gabi organizowała ślub w Grande Lucii, a Alim akurat był na miejscu, serce biło jej mocno. Skrycie miała nadzieję, że spotka go dzisiaj.– Zobaczmy, jakie wrażenie hotel zrobi na tobie teraz – powiedziała Gabi. – Ale strasznie trudno zdobyć tu rezerwację, zwłaszcza w ostatniej chwili.– Fleur uważa, że nie będzie z tym problemu. – Mona rzuciła ukradkowe spojrzenie w stronę matki pana młodego. O ile Gabi zdążyła się zorientować, Fleur zgodziła się sfinansować wesele pod warunkiem, że odbędzie się właśnie w tym hotelu.– Nie będzie – potwierdziła nie była tego taka pewna. Marianna, koordynatorka przyjęć w hotelu, bywała nieugięta, a one chciały, żeby ślub odbył się już za dwa szybko na miejsce, bo na ulicach było stosunkowo pusto. Bożonarodzeniowa gorączka już minęła i nawet Koloseum zamknięto dla zwiedzających. Gabi stłumiła ziewnięcie. Miała nadzieję, że spędzi świąteczną przerwę, snując plany założenia własnej firmy. Zamiast tego wezwano ją do pracy. Była bardzo pracować w Matrimoni di Bernadetta jako osiemnastolatka z nadzieją, że zdobędzie tam doświadczenie, które pozwoli jej rozpocząć samodzielną działalność. Ale sześć lat później ta wizja nie była ani trochę wyraźniejsza. Bernadetta dbała o to, by Gabi z trudem znajdowała czas na myślenie, nie mówiąc już o realizacji swoich marzeń. Mimo to Gabi wciąż uwielbiała to, co w górę na piękny stary budynek, który się przed nimi wyłonił i po chwili zatrzymali się przed wejściem do hotelu Grande Lucia. Portier Ronaldo otworzył im drzwi.– Ben tornato – przywitał się z Fleur. Musiała być gościem hotelu. I to gościem uprzywilejowanym, sadząc z uwagi, jaką Ronaldo jej wysiadła z samochodu z bijącym sercem na myśl, że zobaczy Alima. On zawsze był dla niej miły, choć nieco powściągliwy. Nie brała tego do siebie. Alim utrzymywał ten sam dystans wobec wszystkich. Urzekła ją otaczająca go aura tajemnicy. Kiedy przebywał w Rzymie, zajmował całe piętro hotelu Grande Lucia. Jego reputację poznała dzięki hotelowym plotkom. Uwielbiał piękne kobiety i umawiał się z ich tabunami. Mogły jednak liczyć co najwyżej na jedną noc z nim. W tym pakiecie śniadanie nie było wliczone. Według Sophie, przyjaciółki Gabi pracującej tu jako pokojówka, zimny i nieczuły to najczęstsze słowa, jakie padały pod jego adresem z ust byłych nie postrzegała go w taki sposób. W jego spojrzeniu zawsze wyczuwała ciepło, a jeśli chodziło o sprawy zawodowe, jego profesjonalizm nie budził najmniejszych wątpliwości. Jak powiedziała jej Sophie, pomimo wszystkich tych przelanych z jego powodu łez podobno czas spędzony w ramionach Alima nagradzany był nie należała do jego ligi. Interesowały go smukłe blondynki w typie supermodelek, dobrze obeznane z sypialnianymi arkanami. Nie zdradzał inklinacji, by je w nie wprowadzać. To, że był całkowicie poza jej zasięgiem, nie przeszkadzało Gabi, bo dzięki temu mogła o nim bezpiecznie nie wskazywało na jego obecność, kiedy wchodziła przez mosiężne obrotowe drzwi do eleganckiego foyer hotelu Grande Lucia. Widok był wspaniały. Piękny szkarłatny dywan i obite jedwabiem ściany wyglądały wytwornie, wręcz zmysłowo, i świetnie się komponowały z ciemnym drewnianym umeblowaniem. Wnętrze było przestronne i wysokie, a jednak przytulne. Wypełniał je miły dla ucha gwar środku pod filarem znajdowała się ogromna kompozycja kwiatowa złożona z pąsowych róż i goździków. Gabi miała oko do szczegółów i ta aranżacja ją irytowała, bo nigdy nie ulegała zmianom mimo upływu przywitała się z nimi i zabrała całą trojkę na kawę do jednego z ustronnych saloników. Omówiły kilka szczegółów i chociaż Marianna potwierdziła, że mają wolny termin za ponad dwa tygodnie, nie zamierzała pannie młodej niczego ułatwiać.– Muszę zweryfikować datę z właścicielem – powiedziała. – W styczniu oczekujemy w hotelu bardzo ważnych gości. Nie jestem pewna, czy będziemy w stanie was zmieścić. Alim zapowiedział, że muszę go informować o wszystkich blokowanych terminach… Och, a oto i on… – urwała, bo Alim właśnie pojawił się w foyer w towarzystwie pięknej nie lubił, by niepokojono go bez potrzeby, i dlatego Marianna nie ostrzegła Mony i Fleur o jego obecności. Ale jego charyzma sprawiła, że obie kobiety natychmiast na niego spojrzały. A kiedy Marianna robiła, co mogła, by nie zakłócać Alimowi spokoju, świat Gabi wywrócił się do góry nogami. W najmilszy ze ubrany był w ciemny płaszcz. Otaczająca go aura wspaniałości sprawiała, że ludzie mimowolnie odwracali za nim głowy. Miał czarne lśniące włosy zaczesane do tyłu. Smukły i wysoki trzymał się tak prosto, że na jego widok Gabi zawsze chciała się też wyprostować. Ilekroć znajdował się w pobliżu, Gabi czuła dreszcze i nie potrafiła skupić się na czymkolwiek innym.– Quanti ospiti? – głos Marianny dochodził z oddali. Na jej pytanie o liczbę gości musiała odpowiedzieć Mona, ponieważ Alim właśnie spojrzał z oddali na Gabi i ich oczy się taki piękny… Z natury elegancki, niezwykle uprzejmy i spokojny. Gabi była marzycielką i chociaż nie należała do jego ligi, pozwalała sobie o nim myśleć. Mogła być niewinna, ale nie we własnych miał ciemnoszare oczy, które lśniły w ciemności. To spojrzenie było bardzo niebezpieczne i Gabi właśnie teraz wpadła w tę pułapkę. Najchętniej przeprosiłaby panie, by podejść do niego. Chciała zapomnieć o pracy i o jego kochance, chciała, by on położył ją na swoim zasłanym jedwabiem łożu… – Gabi – z zadumy wyrwał ją głos Marianny.– Alimie – słychać było głos jego kochanki. On jednak szedł prosto przed siebie.– Wszystko było w porządku? – spytał. Mówił znakomicie po włosku, ale z silnym akcentem. Gabi nie była w stanie mu odpowiedzieć. Nie spodziewała się, że do niej podejdzie. Odpowiedziała mu w końcu Marianna, podając mu proponowaną datę ślubu.– Termin jest dogodny. – Alim kiwnął Mariannie i pozostałym paniom, a potem spojrzał na Gabi.– Jak się masz, Gabi?– Dobrze.– To świetnie. – Odwrócił się i odszedł, a ona wstrzymała nie było nic takiego, ot, zwykła wymiana grzeczności, której nikt nawet nie zauważył. Ale Gabi miała tym żyć całymi tygodniami. On pamiętał, jak miała na imię!– Może pokażesz Monie salę balową, a my omówimy z Fleur szczegóły? – zaproponowała Marianna. Szczegóły oznaczały pieniądze.– wstała i wygładziła spódnicę. Nie znosiła tej czarnej firmowej garsonki ze złotym logo. To był ubiór odpowiedni dla pracownicy domu pogrzebowego, a nie dla organizatorki ślubów. Gdyby to była jej firma, nosiłaby seledynową pepitkę z odrobiną różu. Już nawet wybrała odpowiedni materiał. I zrezygnowałaby z tych wysokich czarnych szpilek, na które nalegała Bernardetta, a w których Gabi czuła się zbyt wysoka i masywna, idąc przez foyer z przyszłą panną młodą u zobaczyła Alima i blondynkę wchodzących do jego prywatnej windy. Z zazdrością patrzyła na jego znikające plecy. Blondynka kleiła się do niego i szeptała mu coś do ucha. Dzięki Bogu za windy z zamykanymi drzwiami. Doskonale pomagały odzyskiwać samokontrolę, bo kiedy zatrzasnęły się za tamtą parą, oszołomiona Gabi natychmiast przypomniała sobie o ślubie, który trzeba było sali balowej prowadziły wielkie podwójne drzwi i Gabi otworzyła je na oścież, żeby Mona mogła ją ujrzeć w pełnej krasie. Sala była naprawdę piękna. Ogromne kryształowe żyrandole jako pierwsze przyciągały uwagę, ale całość stanowiła prawdziwą ucztę dla oczu.– Molto bello… – szepnęła Mona. Z ulgą przeszły na włoski. – Sala w niczym nie przypomina tamtej, którą zapamiętałam.– Alim całkowicie ją zmodernizował. Podłogę wycyklinowano, naprawiono żyrandole. W Grande Lucii znowu odbywają się śluby.– To tutaj poznaliśmy się z Jamesem. Byłam tu na przyjęciu z okazji rocznicy moich dziadków, a on przyjechał odwiedzić… – Mona nie dokończyła zdania. – Nie podoba mi się, że Fleur podejmuje wszystkie decyzje tylko dlatego, że jej… – Zacisnęła usta. Najwyraźniej nie chciała za dużo ciekawska z natury, żałowała, że Mona tego nie zrobiła, bo Fleur ją intrygowała. Sądząc z listy zaproszonych, goście pana młodego byli zaskakująco nieliczni. Ze Szkocji miał przylecieć tylko jego drużba. Nie było wzmianki o ojcu pana młodego i Gabi zastanawiała się, czy Fleur jest nie przyszła tutaj, by się analizować zawiłości rodzinne narzeczonych, i szybko skupiła uwagę na tym, by uczynić z tej imprezy najwspanialszy ze ślubów.– Wyobraź sobie taniec pod tymi światłami wieczorem – powiedziała Mona.– Nie ma nic piękniejszego – zapewniła ją Gabi, a potem wskazała na małą galerię biegnącą wzdłuż zachodniej ściany. – Można stamtąd zrobić wspaniałe zdjęcia z góry. Fotograf, którego ja… to znaczy, którego Matrimoni di Bernadetta regularnie zatrudnia, wykonuje niesamowite zdjęcia. Są zaczął się udzielać jej entuzjazm.– Mówiłaś, że byłaś tu na rocznicy swoich dziadków… – zaczęła Gabi, bo pomysł ze zdjęciami dał jej do myślenia.– Moi dziadkowi brali tu ślub – powiedziała jej Mona. – Czasami wyjmują płytę, przy której tańczyli na swoim ślubie.– Naprawdę?– Rozpoznaję nawet tę posadzkę ze zdjęć z tamtego ślubu. To jest jak cofnięcie się w nawet podłoga w sali balowej była piękna, wypolerowany do połysku parkiet z drewna mahoniowego, dębowego i sekwojowego tworzył delikatną, kwiatową mozaikę.– Twoi dziadkowie nadal tańczą przy swojej ślubnej piosence?Mona przytaknęła. Najwyraźniej już zdążyła się przekonać do tego miejsca. Bardzo spodobał jej się pomysł Gabi, żeby ona i James zatańczyli swój pierwszy taniec do muzyki z tej samej płyty, co kiedyś jej dziadkowie. Powoli zaczął się wyłaniać plan bardzo pięknej do saloniku, Mona promieniała i teraz radośnie omawiała z Fleur i Marianną szczegóły. Gabi dostrzegła tamtą blondynkę wściekle kroczącą przez foyer. Mogła założyć się o oszczędności swego życia, że Alim wypuścił ją ze swoich ramion wbrew jej plany zaczęły się powoli krystalizować, Gabi zadzwoniła do Rosy, podając jej oficjalne terminy.– Już zaczęłam pracować nad suknią – powiedziała Rosa. – Mamy bardzo mało czasu, by ją długim, męczącym dniu, kiedy troszczyła się o innych, Gabi zrobiła coś dla siebie samej. Promieniała szczęściem z powodu tamtej krótkiej rozmowy z Alimem. Oczywiście odejście jego kochanki nie musiało mieć nic wspólnego z nią, ale Gabi była przecież marzycielką…– Czy mogę przyjść i zmierzyć srebrną suknię? – było marzyć o oryginału: Bound by the Sultan’s BabyPierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2017Tłumaczenie: Barbara BryłaRedaktor serii: Marzena CieślaOpracowanie redakcyjne: Marzena CieślaKorekta: Anna Jabłońska© 2017 by Carol Marinelli© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z Warszawa 2018Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books Wszystkie prawa Polska sp. z Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 9788327640772Konwersja do formatu EPUB: Legimi